Ojj się porobiło na początku tego roku. Permanentny brak czasu na
wstępie 2017 wcale nie jest czymś przyjemnym. Przepraszam Was za tę
przerwę i biorę się do roboty.
Z tej okazji, że zawsze coś się kończy i coś się zaczyna, postanowiłem sobie sprawić kulturalne i symboliczne pożegnanie z 2016 rokiem. Dlatego 31 grudnia uraczyłem się piwem Koniec Świata z browaru Pinta.